O dziwo, policja dość szybko namierzyła nie tylko bezpośrednich sprawców, ale również zleceniodawcę napadu. Wszyscy pod koniec października zostali aresztowani. Jeden z bandytów Krzysztof A., ps. "Twardy", był wielokrotnie zatrzymywany pod zarzutem napadów z użyciem niebezpiecznych narzędzi, handel narkotykami i czerpanie korzyści z prostytucji.

Drugi bandyta miał do chwili napadu czystą kartotekę. Przez pewien czas siedzieli w areszcie, lecz śledztwo prokuratorskie się ślimaczy, więc chodzą dziś wolno.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej