O dziwo, policja dość szybko namierzyła nie tylko bezpośrednich sprawców, ale również zleceniodawcę napadu. Wszyscy pod koniec października zostali aresztowani. Jeden z bandytów Krzysztof A., ps. "Twardy", był wielokrotnie zatrzymywany pod zarzutem napadów z użyciem niebezpiecznych narzędzi, handel narkotykami i czerpanie korzyści z prostytucji.

Drugi bandyta miał do chwili napadu czystą kartotekę. Przez pewien czas siedzieli w areszcie, lecz śledztwo prokuratorskie się ślimaczy, więc chodzą dziś wolno.

W areszcie siedzi natomiast zleceniodawca Piotr P., były oficer WSI, współzałożyciel SKOK-u Wołomin i jeden z głównych podejrzanych o wyłudzenie z kasy i malwersacje. Piotr P. z aresztu nie wyszedł, gdyż prokuratura stawia mu kolejne zarzuty.

Nadzorca

Wojciech Kwaśniak to człowiek instytucja. Ukończył Wydział Zarządzania UW i w 1989 roku, mając 27 lat, rozpoczął pracę w Narodowym Banku Polskim. Bankowość z prawdziwego zdarzenia jeszcze w Polsce nie istniała. Kilka dużych banków państwowych, które wyodrębniły się ze struktur NBP, udzielało kredytów państwowym przedsiębiorstwom, nie patrząc na fatalny stan ich finansów. Wkrótce same znalazły się o krok od bankructwa. Uratował je zastrzyk budżetowych pieniędzy. Niewiele lepsza była sytuacja małych prywatnych banków, które powstawały po 1989 roku, nie mając doświadczonych finansistów i profesjonalnych procedur udzielania kredytów. One również potrzebowały pomocy. Przede wszystkim zaś konieczne było szybkie stworzenie profesjonalnego nadzoru nad bankami.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej