Sytuacja państwowej stadniny koni w Janowie Podlaskim po blisko trzech latach rządów Prawa i Sprawiedliwości jest coraz gorsza. Znacząco spadły dochody ze sprzedaży koni, coraz mniejsze jest zainteresowanie aukcją Pride of Poland, a kolejne próby ratowania sytuacji nie przynoszą oczekiwanych efektów. Od lutego 2016 roku, kiedy zwolniono wieloletniego prezesa Marka Trelę, spółką zarządza już czwarta osoba.

Stadnina w Janowie na skraju bankructwa

W czwartek czwórka posłów Platformy Obywatelskiej - Joanna Mucha, Joanna Kluzik-Rostkowska, Dorota Niedziela i Stanisław Żmijan - podjęła tzw. interwencję poselską. To możliwość kontrolowania państwowych podmiotów.

- Zdecydowaliśmy się na ten krok, bo dotarły do nas niepokojące informacje. Wynika z nich, że prezes stadniny w Janowie wysłał do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa dramatyczne pismo, w którym zawiadamia swojego właściciela, że od początku grudnia nie będzie w stanie obsługiwać bieżących należności. Co to oznacza? Że po dwóch i pół roku rządów Prawa i Sprawiedliwości spółka jest bankrutem - mówi Dorota Niedziela, wiceprzewodnicząca sejmowej komisji rolnictwa i rozwoju wsi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej