Aneta S., właścicielka firmy autobusowej na Podkarpaciu, wyłudziła prawie milion złotych dotacji na miesięczne bilety ulgowe. Przez trzy lata wysyłała co miesiąc do urzędu marszałkowskiego listy osób, które miały korzystać z tych biletów, i na ich podstawie otrzymywała refundację, czyli około 160 zł na osobę. Te osoby wcale jednak biletów nie kupowały. W zeszłym roku Aneta S. dostała karę trzech lat więzienia z zawieszeniem na pięć; musi też zwrócić wyłudzone pieniądze.

20 biletów w kubku po kawie

Zniżki, w wysokości 50 proc., ustawowo przysługują w pojazdach zbiorowej komunikacji autobusowej m.in. dzieciom, młodzieży szkolnej, studentom i osobom niepełnosprawnym. Przypadek S. związany z wyłudzaniem zniżek był głośny, ale podobnych oszustw jest mnóstwo i zwykle uchodzą płazem.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej