Kolorowe gazety, plastikowe butelki i opakowania, pocięte lakierowane meble – każdego roku w domowych piecach ląduje nawet 2 mln ton odpadów. Nielegalnie, bo wrzucanie śmieci do pieców jest od 20 lat prawnie zakazane.

Jak to się dzieje, że mimo przepisów zakazujących spalanie śmieci w domowych kotłach i kar określonych w ustawie ludzie wciąż bezkarnie zatruwają powietrze?

Nawet 20 tys. zł grzywny za palenie śmieciami

Każda gmina i miasto w Polsce posiadają regulaminy porządku i czystości. Dzięki tym dokumentom władze mogą skontrolować wywóz śmieci z każdej prywatnej posesji i sprawdzić, czy wyrzucamy tyle odpadów, ile deklarujemy i za ile płacimy.

Ponadto kontrolą tego, co spalamy w domach, zajmują się straż miejska i urzędnicy, którzy mogą wejść na posesję i sprawdzić, co wrzucamy do pieców. Straż miejska może nałożyć po takiej kontroli do 500 zł grzywny, jeśli stwierdzi, że do pieca wrzucane są zabronione przedmioty i substancje. Może też skierować sprawę do sądu, który może nałożyć nawet 20 tys. zł kary za palenie śmieciami.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej