CIIE to pierwsze tego typu wydarzenie w Chinach, które było wyjątkowe z dwóch powodów. Po pierwsze, wśród wystawców byli wyłącznie cudzoziemcy, a po drugie, impreza była oczkiem w głowie samego Xi Jinpinga. Szanghaj przygotowywał się na jego przyjazd od miesięcy: najpierw rozkopano całe miasto, żeby położyć nową nawierzchnię, a potem sadzono kwiaty i wieszano dekoracyjne lampki na ulicach.

Pierwsze dwa dni targów (5-7 listopada) ogłoszono wolnymi od pracy i zamknięto szkoły, by ograniczyć ruch na ulicach. Hale wystawiennicze o powierzchni 300 tys. km kw. zgromadziły stoiska ze 172 krajów, regionów i organizacji międzynarodowych, a identyfikatory uprawniające do wstępu wydano ponad 400 tys. odwiedzających. Przemowę inaugurującą imprezę wygłosił Xi.

– Jedną z naszych głównych inicjatyw jest poszerzanie dostępu do chińskiego rynku dla reszty świata. Chcemy promować wolny handel. Wydarzenie, na którym gościmy, to podjęte przez nas konkretne działania w celu rozwoju otwartej, światowej gospodarki – mówił prezydent Chin.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej