Spółka Gazpromu odpowiedzialna za budowę bałtyckiego gazociągu Nord Stream 2 ogłosiła, że na dnie morza ułożono już ponad 200 km rur nowego połączenia gazowego Rosji z Niemcami. To znaczy, że Gazprom pełną parą prowadzi inwestycję, która budzi sprzeciw nie tylko państw Europy Środkowej, ale także wielu europejskich polityków na Zachodzie.

Pod parasolem Niemiec

„Niezależnie od tego, jakie powody kryją się za staraniami Rosji, by zbudować Nord Stream 2, jedno jest jasne: Rosja nie buduje sama tego gazociągu. W realizacji projektu z Gazpromem współpracuje kilka europejskich firm. Ale co ważniejsze, Nord Stream 2 nie mógłby być budowany bez stałego poparcia, Pani Kanclerz, jakiego od tylu lat udzielają mu pani rządy” – napisało w liście otwartym do kanclerz Niemiec Angeli Merkel prawie 70 posłów do Parlamentu Europejskiego.

List powstał z inicjatywy europosła Reinharda Butikofera, znanego „zielonego” polityka z Niemiec. Z polskich europosłów podpisali go przedstawiciele zarówno rządzącego PiS (Ryszard Czarnecki, Karol Karski, Zdzisław Krasnodębski), jak i opozycyjnej PO (Michał Boni, Dariusz Rosati).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej