Na wtorek zapowiedziano pierwsze spotkanie trójstronne Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej i rządów państw członkowskich ws. przełomowej dyrektywy zakazującej obrotu 10 plastikowymi produktami jednorazowego użytku, dla których istnieją bezpieczniejsze dla środowiska zamienniki. UE chce go wprowadzić jeszcze przed przyszłorocznymi wyborami do europarlamentu.

Chodzi o patyczki higieniczne, sztućce (widelce, noże, łyżeczki, pałeczki), talerze, słomki, mieszadełka, patyczki do balonów, torebki i opakowania z oxo-degradowalnego plastiku oraz styropianowe pojemniki na żywność. Ograniczenie jednorazówek zapowiedzieli też sami ich producenci w ramach globalnego zobowiązania na rzecz gospodarki tworzywami sztucznymi podpisanego pod koniec października podczas konferencji ONZ „Our Ocean” na Bali. Ale w inny sposób. 250 firm reprezentujących 20 proc. rynku producentów opakowań tworzyw sztucznych (w tym min. Unilever, PepsiCo, Danone) zobligowało się do wykorzystywania 100 proc. wprowadzanego na rynek plastiku przez recykling lub wielorazowe użytkowanie. Wolą zwiększać udział zrecyklingowanego plastiku w nowych opakowaniach, niż się go wyrzec. I nie chcą być postrzegane jako jedyni winowajcy plastikowej katastrofy w morzach i oceanach, którą ekolodzy oraz naukowcy nazywają „plastikową zupą”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej