W piątek PKP PLK poinformowała, że wypłaciła dotąd ponad 40 mln zł grupie 34 podwykonawców włoskiej firmy Astaldi, którzy nie dostali od niej należności za roboty wykonane przy budowie linii kolejowych Dęblin - Lublin (na trasie Warszawa - Lublin) i granica województwa dolnośląskiego - Leszno (na trasie Wrocław - Poznań). Pod koniec września spółka poinformowała PKP PLK, że kontrakty na te inwestycje wygasły. Polska firma nie uznała tej decyzji i po bezskutecznym wezwaniu Astaldi do kontynuacji prac na początku października sama wypowiedziała jej kontrakty.

W piątek PKP PLK zapowiedziała, że roboty na tych liniach będą kontynuować spółki zależne PLK. W swoim komunikacie PKP oceniła oficjalnie, że prace na linii lubelskiej są opóźnione blisko pół roku. Ale nieoficjalnie mówi się o dłuższym poślizgu.

Góra długów pod Astaldi

PKP PLK uregulowała dopiero jedną trzecią zapłaty dla podwykonawców, których dotąd nie opłaciła Astaldi. Na początku października te długi szacowano wstępnie na 40-50 mln zł. W czwartek w kuluarach konferencji prasowej minister infrastruktury Andrzej Adamczyk mówił, że zaległości szacowane są na 103-105 mln zł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej