– Jeździmy tym, czego masowo pozbywają się Niemcy i mieszkańcy innych zachodnich krajów Europy. To ma dramatyczny skutek dla naszego środowiska i zdrowia – podkreśla dr Zbigniew Karaczun ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, ekspert Koalicji Klimatycznej.

W 2017 r. do Polski trafiło 859 tys. używanych samochodów. 350 tys. z nich to auta z silnikami Diesla. Analizę importu używanych aut z Zachodu do Polski przeprowadziła brukselska organizacja Transport & Environment. I alarmuje: Polska jest śmietnikiem dla starych, zanieczyszczających powietrze i trujących zdrowie diesli.

Większość – aż 70 proc. – importowanych do Polski aut pochodzi z Niemiec. 14 proc. używanych samochodów sprowadzamy z Belgii, a z Holandii i Włoch po 5 proc.

Tylko 13 tys. sprowadzonych z Zachodu diesli spełnia normę emisji spalin EURO 6 i ma obowiązkowo zainstalowany filtr cząstek stałych DPF. 75 proc. diesli zostało wyprodukowanych przed 2011 r., a więc przed wejściem w życie normy emisji spalin EURO 5, która zobowiązuje wszystkie koncerny motoryzacyjne do instalowania w pojazdach filtrów DPF. A te samochody, które filtrów nie mają, emitują 12,5-krotnie więcej tlenków azotu i rakotwórczych cząstek drobnego pyłu niż samochody wyposażone w DPF.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej