Były prezes PKN Orlen Jacek Krawiec na nielegalnym nagraniu w restauracji Sowa i Przyjaciele sugerował, że koncern przed wyborami parlamentarnymi w 2011 roku celowo zaniżał ceny paliw, aby zapewnić zwycięstwo rządowi PO-PSL. Faktycznie sprzedawcy paliw skarżyli się wtedy głośno na takie praktyki Orlenu.

W słynnym spocie emitowanym w kampanii wyborczej PiS zarzucał rządowi premiera Donalda Tuska, że litr benzyny kosztuje ponad 5 zł, chociaż kilka lat wcześniej płaciliśmy 4 zł.

Teraz przed wyborami samorządowymi kontrolowane przez rząd PiS koncerny paliwowe też dbają o jak najtańsze paliwo kosztem konkurencji. Co będzie po wyborach, przekonamy się, płacąc wtedy rachunki. To zależy od sytuacji na międzynarodowych rynkach walutowych i naftowych.

Ponad 5 zł za litr najpopularniejszej benzyny 95 oktanów polscy kierowcy po paru latach niskich cen zaczęli znowu płacić przed ostatnimi wakacjami. Stało się tak, gdyż wzrosły ceny ropy naftowej, windowane przez cięcia wydobycia surowca, uzgodnione przez Rosję i organizację OPEC. A prawdziwa galopada cen na rynku naftowym zaczęła się dopiero jesienią. Od ponad dwóch tygodni baryłka ropy Brent – punkt odniesienia dla międzynarodowych nafciarzy – kosztuje ponad 80 dol. To najdrożej od czterech lat.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej