Spadki były tak duże, że głos zabrał prezydent Donald Trump, który stwierdził, że Fed "zwariował", podnosząc stopy procentowe. Jego zdaniem to polityka monetarna Rezerwy Federalnej jest odpowiedzialna za dużą przecenę na amerykańskich rynkach akcji. Przekonywał, że nie ma za to nic wspólnego z wojną handlową z Chinami.

Na parkietach polała się krew

Technologiczny Nasdaq stracił wczoraj ponad 4 proc. i był to największy spadek od 2016 roku. Zakończenie środowej sesji było najgorsze dla pozostałych indeksów od pół roku.  Indeks największych spółek w USA, czyli S&P 500, stracił 3,29 proc.

Kiedy zamykały się sesje za oceanem, notowania rozpoczynają azjatyckie parkiety. I nie było zaskoczenia - wzięły przykład z USA i nad ranem naszego czasu zanotowały straty. Japoński Nikkei zakończył sesję -3,8 proc. pod kreską, a chiński Shanghai Composite Index zanurkował aż o 5,22 proc.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej