Przewozy Regionalne jeżdżą pod marką PolRegio. Zostały wydzielone z Grupy PKP w 2008 roku i podzielone między marszałków wojewódzkich. Kolejarze narzekali, bo samorządy dbały o przewozy tylko na terenie swoich regionów, a oferta międzywojewódzka zaczęła kuleć. Po restrukturyzacji Przewozów Regionalnych w 2015 roku połowę udziałów przejęła państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu w zamian za spłacenie 770 mln zł długu. Druga połowa została u marszałków.

W zeszłej dekadzie marszałkowie zaczęli też tworzyć własne koleje regionalne, a sprzyjały temu pieniądze unijne na nowe pociągi. Tak powstała warszawska Szybka Kolej Miejska, Koleje Dolnośląskie, Mazowieckie, Małopolskie, Wielkopolskie i Śląskie oraz Łódzka Kolej Aglomeracyjna. 

Wróćmy do wielkiego PKP

Z punktu widzenia pasażera na kolei powstał chaos. Zamiast jednego przewoźnika zrobiło się ich nagle kilkunastu, a wspólnego biletu nie ma do tej pory. Z drugiej strony dziś w regionach z własnymi kolejami samorządowymi przewozy rosną najszybciej. A tam, gdzie operują tylko PR, widać spadki.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej