Gigantyczna afera finansowa trzęsie największym duńskim bankiem Danske Bank. Po trwającym kilka miesięcy wewnętrznym dochodzeniu duński bank ogłosił w  środę, że w latach 2007-15 przez jego filię w Estonii przeprowadził transakcje o wartości 200 mld euro i większość z nich jest podejrzana.

- Na tym sprawa się nie skończy - obiecał w czwartek premier Danii Lars Lokke Rasmussen, rozmawiając z dziennikarzami w kuluarach szczytu UE w Salzburgu. 

- To, że Dania znalazła się w centrum prania pieniędzy na taką skalę, jest naprawdę przerażające - dodał szef duńskiego rządu, cytowany przez agencję Reuters.

 Na konferencji prasowej w Brukseli komisarz UE ds. sprawiedliwości Vera Jourova zapowiedziała,  że omówi sprawę Danske Bank z unijnymi instytucjami ds. bankowości, a także rządami Danii, Estonii i Finlandii. - Chcę lepiej zrozumieć, gdzie popełniono główne błędy, czy to był po prostu brak nadzoru ze strony samego banku czy też doszło także do pomyłek urzędowego nadzoru - zapowiedziała pani komisarz.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej