Dawno rząd nie opowiadał tylu bzdur o polskiej kolei, co w ciągu ostatnich kilku tygodni. Można by sądzić, że za 66 mld zł, które mamy do wydania na remonty do 2020 roku, czeka ją rewolucja na skalę europejską.

Ale by tak się stało, musielibyśmy awansować prawie z dołu tabeli. Bo wyniki polskiej kolei pasażerskiej często pozycjonują nas tylko nieco lepiej niż kraje, w których ten środek transportu odgrywa niewielką albo wręcz symboliczną rolę, jak w Grecji, Chorwacji czy Bułgarii.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej