Najnowsze dane Agencji Rozwoju Przemysłu nie pozostawiają złudzeń - węgiel już dawno nie był tak drogi. Wynika z nich, że wyceny węgla na potrzeby produkcji prądu za I półrocze 2018 roku były o 16 proc. wyższe niż rok wcześniej, a węgiel dla ciepłowni podrożał aż o 27 proc. Mówi się nawet, że w cennikach zapanowała zima, bo latem takiej drożyzny dawno nie doświadczaliśmy. Indywidualny odbiorca za tonę groszku musi dziś na składzie zapłacić od 750 do ponad 1000 zł.

Drożyzna nie bierze się znikąd, ceny węgla kamiennego rosną także na światowych rynkach – pękła już granica 100 dolarów za tonę.

To mógł być świetny czas dla polskiego górnictwa, ale nie jest. Jego produkcja systematycznie spada od 2012 roku (z 79,2 mln do 65,5 mln w 2017). W pierwszych pięciu miesiącach też widać spadki – o 1,1 mln ton mniej w porównaniu z wynikiem sprzed roku.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej