Sprawa zasiłków to temat numer jeden w legnickim ZUS i jedna z największych afer w historii całego Zakładu. Udało nam się dotrzeć do dokumentów oraz ludzi, którzy pracowali z osobami zamieszanymi w proceder.

- To był rodzinny interes. Pracownicy ZUS wiedzieli, jak można szybko wyprowadzić pieniądze z Zakładu, i postanowili z tego skorzystać - mówi nasz informator.

Krewni drenują ZUS

Mężowie, żony, bracia, teściowie i matki pracownic ZUS zakładali własną działalność gospodarczą. Decydowali się odprowadzać dobrowolną składkę chorobową - ale nie w wysokości minimalnej (65 zł miesięcznie), jak robi większość przedsiębiorców, lecz nawet po kilkaset złotych. Szybko przynosili zwolnienia lekarskie i występowali o zasiłek chorobowy, który przysługuje przedsiębiorcy już po trzech miesiącach terminowego opłacania składek.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej