W ostatnich latach zmiany stawek prądu zużywanego w naszych domach były w zasadzie nieodczuwalne – ceny rosły średnio o 1 grosz za kilowatogodzinę co roku. A w Polsce opłata za zużycie to połowa rachunku (druga to sztywne opłaty za dystrybucję). Wraz z nowym rokiem ta składowa może jednak napsuć odbiorcom sporo nerwów, bo czekają nas podwyżki. Skąd taka prognoza? Z cen na rynku hurtowym, na którym prąd jeszcze nigdy nie był tak drogi. W ubiegłym tygodniu na Towarowej Giełdzie Energii za każdą zamawianą na przyszły rok megawatogodzinę prądu trzeba było zapłacić elektrowniom rekordowe 224 zł.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej