Zasada miała być prosta, zgodna z myślą tzw. ekonomii współdzielenia: prywatna osoba wystawia swoje mieszkanie lub pokój na platformie Airbnb, inna je wynajmuje na krótki okres, obie strony zyskują. Jednak od 2008 roku strona rozrosła się do gigantycznych rozmiarów: obecnie ma ok. 150 mln użytkowników. Tylko w Polsce na platformie znajdziemy już ponad 10 proc. całkowitej bazy hotelowej. Pojawiły się więc i problemy. 

– Tylko w pierwszej połowie tego roku wpłynęło do nas ok. 6 tys. skarg na usługi związane z krótkoterminowym wynajmem turystycznym. Podejrzewamy, że to zaledwie czubek góry lodowej – uzasadniała w poniedziałek unijna komisarz ds. konsumentów Vera Jourová działania Komisji Europejskiej (KE).

Komisja Europejska wezwała bowiem tę platformę, umożliwiającą krótkoterminowy wynajem mieszkań i pokoi, do przedłożenia do końca sierpnia planu dostosowania się do unijnych przepisów. Inaczej w grę mogą wejść sankcje.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej