Rozpoczął się bój o regulację rynku usług upiększających. Żądanie zarezerwowania takich zabiegów tylko dla lekarzy zgłosiła jeszcze w marcu senacka komisja zdrowia oraz obecni na jej posiedzeniu prof. Jerzy Strużyna, konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii plastycznej, oraz prof. Joanna Maj, były konsultant krajowy w dziedzinie dermatologii i wenerologii. I sprawa nabrała tempa. Po drugiej stronie, aby ten pomysł zastopować, powstaje Izba Kosmetologów. Justyna Gorlicka-Kruk, jedna z jej założycielek, twierdzi, że grupa lekarzy chce po prostu odsunąć ok. 200 tys. osób od zawodu.

Jeśli pomysł ostrej regulacji branży kosmetologicznej przejdzie, jak chcą lekarze, kosmetolog nie będzie mógł samodzielnie aplikować m.in. wypełniaczy tkankowych (głównie kwasu hialuronowego) stosowanych przy powiększaniu i modelowaniu ust oraz wypełnianiu zmarszczek, zabiegów z zakresu laseroterapii (w tym depilacji laserowej), peelingów chemicznych czy popularnej mezoterapii igłowej.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej