"Orliki" to sztandarowy program rządu PO-PSL i premiera Donalda Tuska. W latach 2008-12 wybudowano 2604 nowoczesne kompleksy boisk sportowych w 1664 gminach. Z budżetu państwa wydano na ten cel blisko 970 mln zł. Celem było odciągnięcie dzieci i młodzież od komórek i komputerów na boiska. I to się udało. Za rządów PO na "orliki" wchodzono nawet 35 mln razy rocznie (dane za 2015 r.). W 2017 r. było to 17 mln odwiedzin – średnio 6821 na jedno boisko (spadek bierze się m.in. z niżu demograficznego).

Teraz spora część "orlików" potrzebuje pilnego remontu - aż 33 proc. nie nadaje się do użytku, a kolejne 6 proc. za chwilę będzie w takim samym stanie - wynika z kontroli boisk przeprowadzonej przez ekspertów platformy TakeTask oraz Akademię Piłkarską "EsKadra" z Warszawy. Badacze odwiedzili 100 takich obiektów w całej Polsce. Sprawdzali długości trawy syntetycznej, ilość granulatu, z którego zbudowana jest nawierzchnia, oraz ubytki na boisku. Okazało się, że trawa często jest przetarta, łączenia między rolkami są rozklejone, z murawy wystaje wykładzina.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej