W 2019 roku płace w budżetówce pozostaną zamrożone dziewiąty rok z rzędu - w czwartek, podczas posiedzenia plenarnego Rady Dialogu Społecznego, rząd podtrzymał swoje wcześniejsze zapowiedzi. Płaca minimalna ma wynieść 2220 zł brutto - czyli 47 proc. średniej krajowej.

Tym samym rząd zignorował ultimatum Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ) z wtorku: albo odmrożenie płac w budżetówce i ich wzrost o co najmniej 12 proc. oraz płaca minimalna na poziomie 50 proc. średniej krajowej, albo organizacje zrzeszone w OPZZ - m.in. strażacy, pracownicy ochrony zdrowia czy nauczyciele - rozpoczną protesty. 

Rząd ma jeszcze czas na ustalenie wskaźników wzrostu wynagrodzeń w sektorze publicznym i wysokości płacy minimalnej do 15 września. To oznacza, że może jeszcze przystać na postulaty związków. 

- Wciąż negocjujemy, rząd ma jeszcze szansę pozytywnie zaskoczyć. Ale jeśli nie porozumiemy się, a pewnie nie, prawdopodobnie we wrześniu może dojść do protestów - zapowiada Jan Guz, przewodniczący OPZZ.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej