W poniedziałek Najwyższa Izba Kontroli opublikowała utajniony dotąd raport z 2013 r. o wynikach kontroli zawierania umów na dostawy gazu z Gazpromem i rządem Rosji oraz budowie gazoportu w Świnoujściu. Publikację tego raportu zablokował najpierw ówczesny minister gospodarki Waldemar Pawlak nadzorujący omawiane w raporcie negocjacje z Rosją. Potem utajniał go następny minister gospodarki Janusz Piechociński, który był partyjnym kolegą Pawlaka z PSL.

Gazprom chce podwyżki i  kontroli

Główne ustalenia NIK „Wyborcza” przedstawiła już pięć lat temu, bo Izba opublikowała wtedy część jawnych dokumentów, które wykorzystano przy opracowaniu zastrzeżonego wtedy raportu.

NIK wzięła wtedy pod lupę negocjacje o dodatkowych dostawach gazu ze Wschodu w drugiej połowie zeszłej dekady. Pierwsze z nich zaczęły się po wyborach w 2005 r., kiedy Gazprom zażądał od PGNiG podwyżki zapłaty za swój surowiec o 10 proc. oraz kontroli nad polsko-rosyjską spółką EuRoPol Gaz, właścicielem tranzytowego gazociągu jamalskiego. To sugerowało, że Gazprom może zrezygnować z podwyżki cen w zamian za kontrolę nad EuRoPol Gazem. De facto oznaczałoby to oddanie rosyjskiemu koncernowi kontroli nad polskim rynkiem gazu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej