W piątek prezydent Donald Trump dolał oliwy do ognia sporów handlowych z Unią Europejską.

„Biorąc pod uwagę cła i bariery handlowe nakładane od dawna przez Unię Europejską na USA i wielkie firmy oraz robotników ze Stanów Zjednoczonych, to jeśli wkrótce te cła i bariery nie zostaną zniesione i usunięte, wprowadzimy 20-proc. cła na wszystkie ich samochody wwożone do USA. Budujcie je tutaj” – napisał na Twitterze Trump.

Cła na samochody. Nowy potyczka w wojnie handlowej

Ten wpis pojawił się kilkanaście godzin po wprowadzeniu w UE karnych ceł na import towarów z USA o wartości 2,8 mld euro rocznie. Od piątku państwa UE pobierają 25 proc. cła od amerykańskich dżinsów, bourbona i tytoniu, a także kukurydzy, ryżu, żurawin, masła orzechowego, soku pomarańczowego, motocykli (głównie marki Harley-Davidson) oraz jachtów, motorówek i kart do gry.

UE wprowadziła te cła w odwecie za nałożenie od czerwca przez Waszyngton karnych ceł na stal (25 proc.) i aluminium (10 proc.). O tych cłach Trump zdecydował wiosną, ale ich wprowadzenie wobec UE rząd Stanów Zjednoczonych dwukrotnie odkładał, w sumie na 70 dni, aby w tym czasie uzgodnić nowe zasady handlu tymi metalami z Europą. Według nieoficjalnych doniesień w zamian za rezygnację z karnych ceł USA chciały ograniczenia o jedną dziesiątą importu europejskiej stali i aluminium. Ale negocjacje zakończyły się fiaskiem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej