Opony, plastiki, farby, karoserie samochodowe, chemikalia, tworzywa sztuczne, lakierowane meble, PCV. Setki tysięcy ton rozmaitych odpadów spłonęły w tym roku w kilkudziesięciu pożarach składowisk śmieci. Do atmosfery uleciała niemal cała tablica Mendelejewa.

– Skutki pożarów będziemy odczuwać przez długie lata – mówi „Wyborczej” prof. Adam Grochowalski z Instytutu Chemii i Technologii Nieorganicznej Politechniki Krakowskiej. – W wyniku spalania odpadów powstały związki bardzo niebezpieczne dla zdrowia. Będzie więcej przypadków zachorowań na białaczkę i choroby związane z hormonami, np. tarczycę. A w wielu wypadkach nie wiemy dokładnie, co płonęło, bo nikt tego nie nadzorował.

Pożary śmieci. Zaburzenia, choroby, chroniczne infekcje

Wiadomo, że w co najmniej siedmiu pożarach śmieci (Trzebinia, Siemianowice Śląskie, Mielenko Drawskie, dwukrotnie Wrocław, Murzynowo, Sernik) spłonęły setki ton opon. Do atmosfery uleciał m.in. benzo(a)piren, silnie rakotwórcza substancja z listy najbardziej trujących związków na świecie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej