W czwartek rząd Szwecji wydał spółce Gazpromu zezwolenie na ułożenie i eksploatację gazociągu Nord Stream 2 na wodach szwedzkiej wyłącznej strefy ekonomicznej na Bałtyku. Szwedzki odcinek gazociągu będzie miał 510 km długości.

Spółka Gazpromu zapowiedziała, że w najbliższych miesiącach zacznie na szwedzkich wodach prace przygotowawcze wymagające np. utworzenie osłon z kamieni i betonu na podmorskich kablach na skrzyżowaniach z przyszłą trasą gazociągu. Samo układanie rur Nord Stream 2 ma się rozpocząć pod koniec roku.

Bezradny Sztokholm

Do tej pory Szwecja nie kryła krytycznej oceny projektowanego przez Gazprom gazociągu. To się nie zmieniło, jak zapewniał w czwartek na specjalnej konferencji prasowej szwedzki minister przedsiębiorczości i innowacji Mikael Damberg, który odpowiadał za wydanie zgody na ułożenie Nord Streamu 2.

– Szwecja nie miała możliwości powiedzieć nie temu projektowi – stwierdził Damberg. Tłumaczył, że wniosek o zgodę na ułożenie Nord Streamu 2 był rozpatrywany zgodnie z prawem i konwencjami międzynarodowymi, a te nie pozwalały rządowi Szwecji odrzucić wniosku Gazpromu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej