W trakcie debaty nad wnioskami Platformy Obywatelskiej o wotum nieufności dla wicepremier od spraw społecznych Beaty Szydło oraz minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej premier Mateusz Morawiecki w ponad 50-minutowym wystąpieniu ledwie pięć razy wymienił nazwiska koleżanek z rządu, a dwoma-trzema  zdaniami zbył ich zasługi. Wygłosił przemówienie jak na wiecu wyborczym,  podkreślając sukcesy całego rządu PiS. Manipulował przy tym liczbami albo po prostu kłamał.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej