W firmach kurierskich od kwietnia nagle skokowo, i to nawet o 20 proc., wzrosły objętości przesyłek. Firmy zamiast paczek z drobną elektroniką czy ubraniami zaczęły nagle dostawać w dużej ilości wózki dziecięce, meble, rowery, sprzęt sportowy, części samochodowe czy artykuły do wykończenia domu: drzwi i okna.

Skąd ten skok? Efekt zakazu handlu w niedzielę

Już wiemy. – To się zaczęło, gdy wprowadzono niehandlowe niedziele – zdradzają nam przedstawiciele firm kurierskich.

Polacy są jedną z najdłużej pracujących nacji w Europie. Austriacy (gdzie jest zakaz handlu tego dnia) pracują średnio 1601 godzin rocznie. Niemcy – 1363 godziny. Polacy – aż 1928 godzin. Co za tym idzie, zakupy robimy głównie wtedy, kiedy mamy czas wolny.

O ile zakupy spożywcze robić można od poniedziałku do soboty, (sklepy nieźle poradziły sobie z większą ilością chętnych, stawiając na kasy więcej osób), tak po ubrania, sprzęt AGD czy artykuły wyposażenia domu wybieramy się ciągle głównie w soboty i handlowe niedziele.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej