Małżonkowie zmarłych pracowników PRL-owskich służb są w tragicznej sytuacji finansowej po tym, jak zmniejszono im renty rodzinne.

Okazuje się, że oferta ośrodków pomocy społecznej jest uboga i obejmuje głównie jednorazowe zasiłki na odzież, jedzenie lub leki oraz w niektórych przypadkach dopłatę do opieki.

Pozostanie samobójstwo

Jedną z ofiar ustawy dezubekizacyjnej jest pani Janina. 84-latka obecnie utrzymuje się za 1134 zł renty rodzinnej po mężu, dodatkowo dostaje dodatek pielęgnacyjny - 200 zł.

Mąż pani Janiny pracował w MSW w wydziale paszportowym od końca lat 50. ubiegłego wieku do 1972 roku. Po jego śmierci, czternaście lat temu, jej jako żonie przyznano rentę rodzinną. Nieco ponad 3 tys. zł.

W październiku 2017 roku, kiedy weszła w życie ustawa odbierająca świadczenia rentowo-emerytalne osobom zatrudnionym w komunistycznych służbach bezpieczeństwa i ich rodzinom, pani Janina straciła dwie trzecie świadczenia.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej