Piątek wieczorem. Na nielegalnym składowisku odpadów przy byłym zakładzie barwników Boruta w podłódzkim Zgierzu pali się 50 tys. ton odpadów sprowadzonych do Polski głównie z Anglii i Włoch. Nim udaje się ugasić ten pożar, w małopolskiej Trzebini w sobotę w nocy zaczyna płonąć składowisko opon. Wcześniej paliła się m.in. sortownia śmieci w Warszawie, składowisko odpadów w Giebni, opony i odpady wielkogabarytowe w Mielenku Drawskim, odpady komunalne w Siemianowicach Śląskich.

Takie pożary na składowiskach wybuchają co kilka dni, wedle jednego scenariusza: późnym popołudniem albo w nocy, najczęściej w weekendy. Przyczyna pożaru? Prawdopodobnie podpalenie. Gaszenie ognia trwa wiele godzin, a dogaszanie – kolejne dni.

CZYTAJ TAKŻE: Jak wygrać wojnę ze śmieciami? Im się udało

20 pożarów składowisk odpadów tylko w kwietniu i maju

Przez cztery miesiące roku Ministerstwo Środowiska naliczyło aż 62 pożary! Tylko w kwietniu i maju – łącznie ok. 20. Wszędzie płoną setki tysięcy ton toksycznych odpadów i substancji niebezpiecznych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej