„Problem usuwania filtrów cząstek stałych dotyczy całej Europy, ale w Polsce, ze względu na największy w Unii Europejskiej import samochodów używanych, występuje w bardzo dużej skali. (...) Emitowane przez transport zanieczyszczenia są w przypadku usunięcia DPF ekstremalnie niebezpieczne dla zdrowia” – czytamy w raporcie „Procedura umożliwiająca wykrycie usunięcia z pojazdu filtra cząstek stałych” przygotowanego przez ITS na zlecenie Ministerstwa Infrastruktury. Raport, do którego dotarła „Wyborcza”, zawiera rekomendacje dla rządu, co zrobić, aby ukrócić masowe usuwanie filtrów DPF, oraz propozycje zmian konkretnych przepisów. Resort Andrzeja Adamczyka, który dysponuje dokumentem od kilku miesięcy, ze zmianami w prawie się jednak nie spieszy.

– Problem wycinania filtrów cząstek stałych, obostrzeń dla diesli i nadzoru nad stacjami kontroli pojazdów jest jak śmierdzące jajo. Wszyscy wiedzą, że należy się tym zająć, ale próbują rozmywać temat – mówi „Wyborczej” wysoko postawiony urzędnik PiS. Wytłumaczenie jest proste – jakiekolwiek zaostrzenie przepisów uderzy w setki tysięcy właścicieli diesli w Polsce oraz branżę handlarzy samochodami używanymi. Partia rządząca boi się spadku poparcia, bo większość diesli sprowadzonych z Zachodu i każdy z wyciętym filtrem DPF nie przeszłyby badań technicznych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej