Osiem miesięcy temu spółka obrotu grupy Energa, której szefował Daniel Obajtek (dziś prezes PKN Orlen) przestała wykonywać 22 spośród ponad 150 długoterminowych umów na zakup zielonych certyfikatów. Uznała, że wobec niezastosowania trybu zamówień publicznych przy ich zawieraniu umowy te są nieważne. Spółka zdecydowała o wszczęciu postępowań sądowych i arbitrażowych przeciwko właścicielom farm wiatrowych bankom posiadającym wierzytelności inwestorów wiatrowych. Nie czekając jednak na wyroki, przestała płacić inwestorom dodatkowe wynagrodzenie z tytułu zielonych certyfikatów.

Nie jest tajemnicą, że w ostatnich latach ich ceny na giełdzie znacząco spadły, co pogłębiło różnicę wobec cen ich zakupu w kontraktach długoterminowych. Nie tylko Energa, ale też inne państwowe koncerny energetyczne podjęły się renegocjacji lub zaprzestania realizacji umów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej