Ryanair ogłosił w poniedziałek, że zyski firmy spadną po raz pierwszy od pięciu lat. Na koniec marca tego roku roczny zysk netto firmy wyniósł 1,45 mld euro (wzrost o 10 proc.). Kolejny rok ma przynieść już tylko od 1,25 do 1,35 mld euro zysku. Roczne wyniki mogą być niższe aż o 14 proc. 

Powodem są m.in. ceny paliwa. Przez ostatnie kilka lat były one dla lotnictwa wymarzone, na poziomie około 40 dol. za baryłkę. Obecnie to już prawie dwa razy więcej.

Będą bankructwa

Ryanair spodziewa się, że negatywne skutki odczują zwłaszcza mniejsze firmy, już zimą, gdy ruch jest mniejszy. Zapowiada, że niektórzy przewoźnicy upadną. - Firmy, które notowały straty i nie były w stanie zarabiać, gdy baryłka kosztowała 40 dol., z pewnością nie mogą teraz przetrwać – mówi Bloombergowi szef Ryanaira Michael O’Leary.

Według Dominika Sipińskiego, analityka platformy Polityka Insight i portalu branżowego ch-aviation.com, o ile na rynku nie wydarzy się coś spektakularnego, wzrosty nadal będą, tylko wolniejsze. - Największy problem będą miały linie balansujące na granicy zysku i pozbawione wyraźnych przewag konkurencyjnych, często konkurujące tylko niskimi kosztami. Duże linie mają zwykle większe zapasy gotówki i margines bezpieczeństwa – mówi Sipiński.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej