Przez mniejsze zamówienia z zagranicy i gorszą pogodę wyniki produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej były w marcu słabsze, niż spodziewali się ekonomiści największych banków. Wzrost okazał się minimalny, wyniósł zaledwie 1,8 proc. rok do roku. Kwiecień przyniósł poprawę nastrojów w przemyśle.

W ubiegłym miesiącu produkcja przemysłowa wzrosła o rekordowe 9,3 proc. w porównaniu z kwietniem 2017 roku. To najlepszy wynik w tym roku. To przede wszystkim dzięki dużym zamówieniom w kraju, a niestety nieco niższym z zagranicy.

Z zamówieniami z zagranicy może być zresztą jeszcze gorzej, bo - jak prognozują ekonomiści banku ING - to właśnie przez to kolejne odczyty wzrostu produkcji przemysłowej mogą być dużo niższe. To przez pogarszającą się koniunkturę w krajach Europy Zachodniej, przede wszystkim w Niemczech.

Ale nie tylko dlatego kwietniowe dane wyglądają lepiej na papierze niż w rzeczywistości. - Wpływ na to miała między innymi liczba dni roboczych. Zmienna liczba dni roboczych powiązana była z różnymi terminami Świąt Wielkanocnych w tamtym i w tym roku. Z tym związany był bardzo słaby wynik produkcji przemysłowej w kwietniu ubiegłego roku, spadła ona o 0,5 proc. rok do roku - tłumaczy Monika Kurtek, główny ekonomista Banku Pocztowego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej