Pomysł PiS, aby wprowadzić tzw. daninę solidarnościową, jest sprytny. Z jednej strony dodatkowo opodatkowywane są osoby, które mają dochodu ponad 1 mln zł rocznie, czyli ok. 87 tys. zł miesięcznie, i które przekażą do funduszu solidarnościowego 4 proc. od nadwyżki ponad tę kwotę. I raczej nie mogą liczyć na specjalne współczucie społeczne. Bo „na biednego nie trafiło”.

Z drugiej strony pieniądze mają być znaczone i pójść na niepełnosprawnych. I niech ktoś powie złe słowo na taki pomysł! Od razu dostanie łatę cynicznego, bezdusznego egoisty.

Dlaczego PiS chce opodatkować bogatych?

Z dodatkowego opodatkowania bogatych na niepełnosprawnych ma uzbierać ledwie 1,15 mld zł rocznie. W skali budżetu szacowanego na prawie 400 mld zł są to fistaszki. Zresztą skoro dochody z podatku VAT zwiększyły się w 2017 r. o rekordowe 30 mld zł, a PiS nieustająco chwali się, jak to doskonale idzie mu uszczelnianie systemu podatkowego, to znalezienie dodatkowego miliardzika powinno być banalnie proste. Prawda?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej