„W tym roku w marcu już dokonaliśmy rewaloryzacji, czyli podniesienia, łącznie na kwotę taką, jakiej wcześniej nigdy nie było – 5,5 mld zł” – mówił w niedzielę premier Mateusz Morawiecki podczas spotkania z mieszkańcami Węgrowa. Była to odpowiedź na pytanie jednego z emerytów, jak rząd zamierza pomagać seniorom.

Waloryzacja znów w złotówkach?

„Na kolejny rok szykujemy następną rewaloryzację i chcemy, żeby była ona dla tych, którzy mają niższe emerytury, wyższa w wartościach absolutnych, czyli żeby liczona w złotówkach była wyższa niż procentowo” – zapewniał premier i wyjaśniał, że obecne zasady są niesprawiedliwe. Bo „jeśli dziś komuś, kto ma tysiąc złotych świadczenia, podnosi się je o 5 proc., to ktoś taki dostaje 50 zł, a dla kogoś, kto ma 3 tys. zł emerytury, podwyżka wynosi dużo więcej, bo 150 zł”.

„Chcemy pracować nad tym, żeby dla tych, którzy mają najmniejsze emerytury, ta rewaloryzacja rzeczywiście była w kolejnym roku jak najbardziej korzystna” – stwierdził premier Morawiecki. Podobne zapewnienia o zmianie zasad waloryzacji od marca 2019 r. złożyła wicepremier Beata Szydło.

Jaka więc będzie waloryzacja po zmianach?

Obecnie emerytury i renty rosną wszystkim świadczeniobiorcom o ustalony procent (o wskaźnik inflacji i 20 proc. realnego wzrostu płac). W rezultacie najbiedniejsi dostają podwyżkę groszową, za to najbogatsi – całkiem sporą. Na przykład w tym roku wszystkie świadczenia wzrosły o 2,98 proc. To oznaczało, że ktoś, kto miał 1 tys. zł brutto emerytury, dostał 29,80 brutto zł świadczenia więcej. A ktoś, kto miał 2 tys. zł brutto, dostał 59,6 zł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej