Sąd rozpatrzy wniosek i ewentualnie może zarządzić postępowanie upadłościowe – dodał przedstawiciel firmy. Nie chciał komentować przyczyn trudnej sytuacji związanej z niewypłacalnością.

Upadłość nie musi oznaczać, że stocznia wkrótce zbankrutuje. – Trwa ratowanie firmy. Naszym celem jest dalsze budowanie jachtów w przyszłości – dodał rzecznik.

Firma ma siedzibę w Giebelstadt (w pobliżu Würzburga). W zakładzie pracuje ponad 600 osób.

Zadłużenie Bavaria Yachts

Firma już od dłuższego czasu była nadmiernie zadłużona. Kredyty sięgają kilkaset milionów euro. Znaczna część długu powstała w momencie zakupu w 2014 roku francuskiej stoczni katamaranów – Nautitech (teraz Bavaria Catamaran). Okazało się też, że przez wiele lat działalność firmy była deficytowa – analizuje specjalistyczny portal Yacht.de.

Dla przemysłu sportów wodnych taka wiadomość to duże zaskoczenie. Po kilku chudych latach większość stoczni od 2016 r. odnotowuje stały wzrost sprzedaży. Prawie wszyscy producenci jachtów są nękani przez wąskie gardła produkcyjne, a nie przez brak zamówień – podaje Yacht.de.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej