Polska jest drobiowym potentatem w Unii. W 2018 roku wyprodukuje rekordowe 3 mln ton drobiu, najwięcej we Wspólnocie. Z tego wyeksportujemy prawie połowę. Nic więc dziwnego, że to, co szkodzi unijnemu handlowi drobiem, uderza też w polskich producentów.

Obecnie jedną z bolączek jest import tego mięsa z krajów trzecich. Mimo że Unia szczyci się jakością swojego drobiu, to i tak bilans w handlu ma ujemny. Kilogram importowanego mięsa kosztuje 2,53 dol., a eksportowanego – 1,37 dol. To dlatego, że importujemy sporo filetów – jedna czwarta tego mięsa w Unii pochodzić ma z krajów trzecich – a to najdroższa część ptaka.

Kiepskie mięso z Brazylii

Bilans mógłby być lepszy. Łukasz Dominiak, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa, mówi, że Unia powinna zaostrzyć przepisy handlowe, co ograniczyłoby import mięsa, zwłaszcza jeśli są wątpliwości co do spełniania norm bezpieczeństwa przez producentów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej