Do 21 kwietnia etatowi piloci i personel pokładowy mają w drodze referendum zadecydować, czy będzie strajk. Związkowcy chcą m.in. powrotu do wynagrodzeń sprzed ośmiu lat i funkcjonujących wcześniej dodatków do pensji. Jeśli pracownicy zgodzą się na strajk, to będą go mogli rozpocząć 1 maja. Akurat na majowe wyjazdy. - Nastroje w firmie są podłe i spodziewam się, że większość głosujących będzie za strajkiem - mówi Piotr Gołąbek, członek zarządu Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego.  

Jednocześnie do odlotu zbierają się piloci kontraktowi.

Michał (imię zmienione) to jeden z blisko 80 pilotów w LOT latających turbośmigłowymi bombardierami Q400 Dash. To samoloty wykorzystywane do krótkich połączeń, na przykład krajowych.

- Nie ma bardziej sfrustrowanej grupy pilotów w LOT niż my. Nie znam ani jednego, który byłby zadowolony z pracy – mówi.
Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej