Konkurs w miedziowym gigancie rozpisano po tym, jak miesiąc temu stanowisko prezesa stracił nagle Radosław Domagalski-Łabędzki. Oficjalnych powodów odwołania nie podano. Nieoficjalnie zaś usłyszeć można, że zdecydował o tym jego konflikt z legnickim baronem PiS Adamem Lipińskim. Sprawa była na tyle paląca, że kilka dni przed odwołaniem prezesa, w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej doszło do konfrontacji zwaśnionych stron przy udziale Jarosława Kaczyńskiego.

- Lipiński już na wstępie oświadczył, że na gospodarce się nie zna, ale Domagalski szkodzi PiS. Bo zwalniając z kombinatu lokalnych polityków PiS, może zagrozić wynikowi partii w jesiennych wyborach samorządowych - relacjonuje osoba znająca przebieg spotkania.

Szerzej sytuację w regionie Kaczyńskiemu przedstawiał legnicki poseł Krzysztof Kubów. I najwyraźniej udało mu się przekonać prezesa PiS. W efekcie pomimo poparcia, jakiego udzielali mu koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński i wicepremier Piotr Gliński, Domagalski-Łabędzki stracił stanowisko.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej