Trwa plebiscyt Ludzie Roku 2017 Czytelników Wyborczej. Uliana Worobec jest jedną z nominowanych. Głosujcie na Wyborcza.pl/plebiscyt

Rozmowa z Ulianą Worobec, Ukrainką od 13 lat mieszkającą i pracującą w Polsce

Adriana Rozwadowska: Która z historii najbardziej zapadła w pamięć?

Uliana Worobec: Zakłady segregacji śmieci pod Jelenią Górą i pod Krakowem. Pracowali w nich sami Ukraińcy, wszyscy na czarno. Na Ukrainie zapewniano ich, że w Polsce będą sortować plastikowe butelki. Już na miejscu okazało się, że sortowali resztki jedzenia, zużyte pieluchy, inne odpadki. Para spod Lwowa poprosiła o rękawiczki, koordynator odpowiedział, że się skończyły. Tak naprawdę nigdy ich nie było, tak samo jak obowiązkowych przy takiej pracy masek.

Pod Krakowem kobiety płakały, ale bały się uciec. Z Jeleniej Góry pracownicy pouciekali przed świętami. I pamiętam jeszcze warszawskie restauracje. Pośrednik płacił Ukraińcom grosze, nakładał kary za wszystko. Pracowali po 12 godzin dziennie, spali w koszmarnych warunkach. Polak oszukał setki osób, 17 z nich poprosiło o pomoc. W 2017 roku ten człowiek został skazany za handel ludźmi.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej