Handel przygraniczny od kilku lat napędza gospodarkę w województwach przygranicznych. To wpływy nie tylko z zakupów w centrach handlowych i na bazarach, ale także z gastronomii, bazy hotelowej czy usług. W miejscowościach nadgranicznych są placówki, których klientela w większości składa się z obcokrajowców.

Ukraina na zakupach

Od kilku lat najwięcej pieniędzy zostawiają u nas Niemcy, ale to dlatego, że przyjeżdża ich najwięcej. Gdy porównać średnie wydatki na osobę, okaże się że największe zakupy robią Ukraińcy.

To na ich potrzeby powstało całe centrum handlowe Korczowa Dolina na Podkarpaciu. - W soboty przed niedzielami bez handlu widać było wzmożony ruch - przyznaje jego dyrektorka Izabela Tomaszewska.

Korczowa Dolina zbudowana została tuż przy granicy w Korczowej, znajdują się tam małe prywatne sklepy, Biedronka, markety budowlane.

- Ani jeden sklep nie został otwarty w niedziele z zakazem handlu. Wielu Ukraińców, zwłaszcza tych przyjeżdżających z daleka, nie wiedziało, że w Polsce wprowadzono zakaz handlu w niedziele. Miałam wiele telefonów z pytaniami, dlaczego nasze hale są zamknięte. Ochrona widziała, że wiele samochodów podjeżdżało na parking i zawracało - mówi Tomaszewska.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej