W niedziele z zakazem handlu zamknięte muszą być wszystkie sieciowe sklepy. Można za to iść do kina, pójść na plac zabaw z dzieckiem, zrobić manikiur, zjeść obiad w restauracji czy kupić leki. Tyle że, jak się okazuje, przynajmniej na razie mało kto tego dnia przychodzi do galerii.

W pierwszą niedzielę bez handlu, czyli 11 marca, w centrach było o minimum milion klientów mniej niż rok temu. Druga wcale nie była lepsza.

– Między 12 a 18 marca centra badane przez Retail Institute odwiedziło nieznacznie więcej klientów niż w tygodniu poprzednim – ocenia Anna Szmeja, prezeska tej firmy badawczej.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej