Zakład Ubezpieczeń Społecznych od stycznia tego roku ma nową umowę na dostarczanie listów i paczek. Obowiązuje ona do 31 grudnia 2020 r. Wybór potencjalnych usługodawców był skromny. A właściwie sprowadzał się on tylko do jednej firmy - Poczty Polskiej. Nie pomogło nawet to, że Zakład celowo rozbił przetarg na trzy części: listy, paczki oraz przesyłki kurierskie.

„Kierując się zasadą zdrowej konkurencji ZUS, tak konstruował ramy przetargu na usługi pocztowe, aby nawet mniejsze podmioty mogły wziąć udział w postępowaniu. Niestety, nie było innych zainteresowanych podmiotów w tym postępowaniu, które stanowiłyby realną konkurencję” – pisze w oświadczeniu do "Wyborczej" ZUS.

Ofertę złożył tylko narodowy operator i jest ona słona. Za trzy lata obsługi pocztowej ZUS (czyli tak naprawdę my, podatnicy) zapłaci prawie 345 mln zł.

Nieoficjalnie wiadomo, że Zakład jest bardzo niezadowolony z zaproponowanych stawek. W centrali ZUS tuż przy warszawskim cmentarzu Powązkowskim z rozrzewnieniem wspominano poprzedni przetarg na lata 2015-17. Wtedy za niemal identyczny kontrakt Poczta zażądała 209 mln zł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej