Obecnie podatki stanowią już ponad połowę ceny detalicznej litra paliwa w Polsce. Wkrótce rachunek za tankowanie podbije kolejna danina ściągana przez państwo od kierowców.

Chodzi o opłatę emisyjną, dopisaną w tym miesiącu przez Ministerstwo Energii do projektu nowelizacji ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych. We wtorek ten projekt ma przyjąć rząd.

Kolejny haracz od kierowców

Stawka opłaty emisyjnej ma wynieść 8 gr od litra benzyny i oleju napędowego. Po doliczeniu podatku VAT oznacza to podniesienie ceny tych paliw o ponad 10 gr na litrze. Opłata emisyjna nie będzie doliczana do ceny autogazu, ale powodów wprowadzenie ulgi dla tego paliwa resort ministra Krzysztofa Tchórzewskiego nie wyjaśnił.

Opłata ma wejść w życie 6 miesięcy po ogłoszeniu znowelizowanej ustawy – czyli być może już na Gwiazdkę, a z pewnością od przyszłego roku.

To przełoży się na wzrost kosztów transportu, produkcji i budownictwa, a skutki odczują także ludzie, którzy nie mają samochodów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej