O takim planie w piątek poinformowało Ministerstwo Energii po spotkaniu swojego szefa Krzysztofa Tchórzewskiego z litewskim ministrem energii Zygimantasem Vaiciunasem. Podpisali oni również memorandum o porozumieniu w sprawie wzmocnionej strategicznej współpracy w dziedzinie energii między rządami Polski i Litwy. Minister Tchórzewski był w Wilnie w składzie polskiej delegacji kierowanej przez premiera Mateusza Morawieckiego.

Odłączyć państwa bałtyckie od Rosji

Pod koniec 2015 r. Litwa uruchomiła nowy podmorski kabel energetyczny ze Szwecją. Oddano też do eksploatacji polsko-litewski most energetyczny, czyli linię przesyłu energii elektrycznej między Ełkiem a litewskim miastem Olita. Budowa tego połączenia kosztowała 580 mln euro, które w większości pochodziły z budżetu UE.

Te inwestycje stanowiły pierwszy krok do integracji Litwy oraz Łotwy i Estonii z unijnym systemem elektroenergetycznym. Ale najważniejsze zostało jeszcze do zrobienia. Chodzi o synchronizację systemów elektroenergetycznych państw bałtyckich z systemem unijnym i ich odłączenie od systemu BRELL łączącego teraz państwa bałtyckie z systemem elektroenergetycznym Rosji i Białorusi. BRELL korzysta z innych częstotliwości niż system unijny. W praktyce oznacza to, że niemal 14 lat po przystąpieniu do UE państwa bałtyckie są w energetyce ciągle zależne od Rosji. A Moskwa stara się je utrzymać w swojej strefie wpływów. W przeszłości prezydent Rosji Władimir Putin groził, że zażąda od państw bałtyckich miliardów dolarów odszkodowania, jeśli wyjdą z systemu BRELL, bo to doprowadzi do izolacji energetycznej rosyjskiej enklawy w Kaliningradzie. Groźby Putina nie przestraszyły państw bałtyckich, ale kluczowe było przeprowadzenie tej integracji z UE za pośrednictwem Polski.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej