W spółkach kontrolowanych przez skarb państwa od kilku lat trwa karuzela kadrowa. Zarządy PZU, Pekao i Aliora zmieniają się jak w kalejdoskopie, a wszystko za sprawą wojny podjazdowej między ówczesnym ministrem finansów Mateuszem Morawieckim a ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą. Pierwszy rok po przejęciu władzy przez PiS największy polski ubezpieczyciel dotkliwie odczuł tę walkę. Członkowie rady nadzorczej i zarządu zmieniali się tak często i szybko, że władze PZU nie były w stanie podejmować żadnych strategicznych decyzji.

W końcu spór o kontrolę nad PZU, bankiem Pekao i Alior Bankiem wygrał Zbigniew Ziobro, który wprowadził do zarządów i rad nadzorczych swoich zaufanych ludzi. Prezesem dopiero co zrepolonizowanego banku Pekao (skarb państwa wykupił udziały od Włochów) został Michał Krupiński, nazywany „złotem dzieckiem PiS”, który wcześniej - w wyniku walk frakcyjnych w PiS - stracił fotel prezesa PZU. Do władz ubezpieczalni wprowadzono Pawła Surówkę, bliskiego współpracownika Krupińskiego. Do PZU trafiła też Małgorzata Sadurska, wcześniej szefowa Kancelarii Prezydenta. Na prezesa Alior Banku nominowano zaś Michała Chyczewskiego, ale przez brak zgody Komisji Nadzoru Finansowego pełni on na razie tylko obowiązki prezesa zarządu. Zaufanym Krupińskiego nie udało się jedynie odbić banku PKO BP, którego prezesem nadal jest Zbigniew Jagiełło, powołany jeszcze za rządów PO-PSL.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej