Jerzy Zuba, radny powiatowy PiS z Zagórza i społecznik, to autor komediowej kampanii na rzecz kolei w Bieszczadach. Nagrał m.in. klip pod tytułem „Przychodzi bieszczadzki transport do lekarza”, sfilmowany na drezynie teledysk do piosenki „Stacja Zagórz” i rozmowę jak z filmu Barei, o trwającej trzy dni podróży z Bieszczad do Krakowa.

Choć przed kamerą jest komikiem, to Jerzy Zuba, wspólnie z Igorem Wójciakiem i Adamem Filarem, społecznikami współtworzącymi platformę KochamKolej.pl, o kolej w Bieszczadach walczy na poważnie. Wiele miejscowości południowej części Podkarpacia jest bowiem komunikacyjnie wykluczonych i na przykład w weekendy transport publiczny w ogóle tam nie dociera. Tak jest w przykład w przypadku Komańczy.

- W Bieszczadach mieszka sporo samotnych starszych osób, które nie mają aut. Siedzą w domu albo polegają na życzliwości sąsiadów. Są wykluczeni społecznie i odizolowani - mówi Zuba. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej