W zeszłym roku z taśm montażowych fabryki Opla w Gliwicach zjechało 165,2 tys. samochodów, aż 18 proc. mniej niż w rekordowym 2016 r.

Rzecznik polskiego przedstawicielstwa Opla Wojciech Osoś starał się pomniejszyć skalę tego tąpnięcia.

„W porównaniu do 2015 r., będącego z kolei typowym dla gliwickiego zakładu pod względem wielkości produkcji, spadek był nieznaczny i wyniósł 2,5 proc.” – napisał Osoś.

Szkopuł w tym, że 2015 r. nie był typowym rokiem dla fabryki w Gliwicach. Jesienią 2015 r. ruszyła tam seryjna produkcja modelu Opel Astra nowej generacji, a także kabrioletu Buick Cascada przeznaczonego na eksport do USA. Dzięki temu polską fabrykę Opla powinna czekać poprawa koniunktury na dłużej.

I trudno nie zauważyć, że sytuacja w Gliwicach pogorszyła się, gdy w zeszłym roku firmę Opel od amerykańskiego koncernu General Motors odkupił francuski Peugeot-Citroen (PSA). Za tuzin fabryk Opla Francuzi zapłacili zaledwie 1,3 mld euro.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej