To, co stało się z naszą produkcją drobiarską, wygląda na cud. Z kraju kompletnie marginalnego w ciągu ostatnich kilkunastu lat staliśmy się światową potęgą i liderem Europy.

Jeszcze w 2004 r., kiedy wchodziliśmy do Unii, produkowaliśmy ok. 800 tys. ton mięsa drobiowego, w 2016 r. przekroczyliśmy 2,5 mln ton. Takiego skoku żaden inny kraj na świecie nie wykonał. Nie tylko najwięcej w Unii produkujemy, ale i najwięcej eksportujemy. W 2004 r. sprzedaliśmy za granicę 16 proc. naszej produkcji, w 2016 r. już 47 proc. I z roku na rok nasza ekspansja jest coraz mocniejsza - kraje Unii zwiększają produkcję średnio o ok. 2 proc. rocznie, Polska o minimum 10 proc.

60 tys. kurcząt w jednym kurniku

Musimy eksportować, bo przy tak dużej produkcji sami nie zjemy tego, co produkujemy - ok. 80 proc. eksportu idzie do Unii, ale sprzedajemy też drób do większości azjatyckich krajów, zaczęliśmy podbijać Afrykę. A w 2016 r. po pięciu latach starań weszliśmy jako jedyny kraj europejski na ogromny rynek chiński. 

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej