„Pozwany [Amazon] w całym procesie organizacji pracy nie wziął w ogóle pod uwagę dostosowania warunków pracy do możliwości psychofizycznych człowieka-pracownika” - czytamy opinii biegłego ds. bhp, inżyniera Jarosława Łucki, który przygotował ekspertyzę o warunkach pracy w Amazonie w podpoznańskich Sadach na zlecenie Sądu Rejonowego w Poznaniu.

Opinia, do której dotarliśmy, powstała w sprawie Łukasza B., zwolnionego z pracy w Amazonie za "spowalnianie pracy" i niewykonywanie norm. B. nie zgadza się ze zwolnieniem - jego zdaniem norm po prostu nie można było wyrobić. Obecnie w wydziale pracy poznańskiego sądu toczy się kilkanaście podobnych spraw. Sędzia Jarosław Jankowiak uznał, że jest potrzeba zapoznania się z realiami pracy w Amazonie, i zlecił biegłym przygotowanie opinii z zakresu bhp i medycyny pracy. Dotarliśmy do opinii z zakresu bhp.

Biegły wszedł do centrum logistycznego w Sadach 16 listopada 2017 r. To wielka trzykondygnacyjna hala. Każde piętro ma wielkość boiska piłkarskiego. Ludzie pracują w systemie zmianowym - zmiana nocna trwa od godz. 17.30 do 4 rano. Pracownicy odszukują towar na półkach, wkładają do skrzynek i transportują do podajnika - to początek procesu wysyłki paczek. Czynność tę powtarzają przez 10,5 godziny. Przez cały czas stoją lub chodzą - dziennie pokonują ok. 20 km. A wszystko w dużym tempie, bo każdy pracownik w trakcie zmiany musi zapakować 1 tysiąc przedmiotów.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej